7.12.2013

[018] thanks for the memories

Cześć kochani 

Nawiedził nas bardzo niespodziewany gość. Być może już wiecie o kim mowa, ale istnieje opcja, że nie (choć bardziej prawdopodobne jest rozwiązanie numer 1). ORKAN KSAWERY. Tak bardzo nas kocha, że od kilku dni nie ma serca nas opuścić. A szkoda.
Siedzę sobie w salonie w piżamie, jest cicho, pomijając szum wiatru. Jest panika.
Weekend nie jest moim wymarzonym... Wczoraj pół dnia w kościele, dzisiaj również pół dnia w kościele. Bierzmowanie, o tym właśnie mowa. Ale jak przeżyję dzisiejszy dzień, to następny weekend będę miała prawie wolny. Na roraty mogę chodzić, ale wczoraj w gratisie miałam pierwszy piątek, a dzisiaj spotkanie, adorację, możliwość spowiedzi, bla bla bla. W każdym razie zejdzie mi tam ok. 4 godzin od 17-21. "Najciekawszy" będzie podejrzewam powrót :-)



W oczekiwaniu na święta, ach ;-)


Do napisania, Powerless.♥

13.11.2013

[017] under the pressure

Hej.

Właśnie zajadam się czymś, co wygląda jak Delicje.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić.
Czuję się samotna...

Jutro czwartek, potem piątek...
Mam nadzieję, że będę jednak spała u mojej koleżanki, ale kto to wie.

Ma mi dać wieczorem znać (pominąwszy fakt, że już jest wieczór), co i jak.
Najwyżej dogadamy się w szkole, a dokładniej w autobusie.

Nie mam pojęcia co mogę jeszcze napisać...
W szkole nijak, są oceny z przedmiotów, z których jestem dumna, a są i takie, co na samą myśl bladnę. W tym roku zaskoczyła mnie moja systematyczność w stosunku do historii. Bodajże na pięć ocen mam 4x5 i 1x4. Teraz żałuję, że chciałam dostać tą czwórkę. W poprzednich latach zadowolona byłam z oceny dostatecznej, a teraz? Pragnę piątki.

Jutro może wpadnę do kolegi na x-boxa, pograć w Fifę. Chwalił mi się dzisiaj, że kupił sobie na promocji. 

'Czy moja samoocena może upaść jeszcze niżej? '

Do napisania, Powerless.♥

10.11.2013

[016] victim of your lies

Cześć.
Zaraz wybieram się do kościoła. Piszę na szybko. Nie ukrywam, dawno mnie tu nie było. Nie napisałam nic przez cały październik... Lenistwo lub brak czasu, jak wolicie. Wiele się zmieniło, na lepsze i na gorsze. Wreszcie doczekałam się laptopa. Myślałam, że znajomymi jest spoko, bo jest, ale coś mi nie pasuje. Jestem bardzo dziwnym człowiekiem. Piątek byłby udany, tak mało brakowało.. Ważne, że jeszcze jutro nie idę do szkoły. Wczoraj z koleżanką poszłyśmy na zakupy, tzn. ona poszła, ja jej tylko dotrzymywałam towarzystwa. Mama dała mi tylko 5 zł na b-smarta.

Coraz bardziej wkurza mnie mój ryj, już wytrzymać nie mogę...

Dobrze, że istnieje takie coś jak muzyka.

To tyle, postaram się pisać częściej.
Pozdrawiam, Powerless.♥


10.09.2013

[015] love keep us

Dobry
Minął już ponad tydzień szkoły. Szybko, prawda? Przybyła cała masa nowych twarzy. Niektórych znam tylko z imienia, bo z mojej miejscowości. W autobusie nie da się przejść, na prawdę... Nie przywykłam do tego. Złapałam już +4 z matematyki i 6 z wf'u z biegów. Dzisiejszy dzień, jak i wczorajszy zaliczam do jak najbardziej udanych.



Rysuję sobie czasami ;-)

Do następnej notki, Powerless.♥

22.08.2013

[014] come back to my dream

Dzień dobry!
Wakacje mijają bez zbędnych problemów. Mogę rzec, że jest dobrze. Brakuje mi tylko moich kochanych piękności <3 Jutro jadę na zakupy. Muszę wyczaić jakąś koszulę na rozpoczęcie roku. Trzeba wyglądać jak człowiek. WRESZCIE.
Kurde ja chyba jako jedyna nie toleruje obcasów, chwieję się jak opętana, no ale chyba przydałoby się ogarnąć? To trzecia klasa. Wczoraj próbowałam chodzić, zero gleby i wgl, ale buty strasznie nie wygodne... Czuję się że chodzę zbyt sztywno... Mam trochę czasu, wytrenuję się, hahaha.
Dzisiaj przygotowałam dla was gifa z meczu, na którym byłam. Powinnam była coś dodać prawie miesiąc temu, ale nie miałam czasu, ani chęci. Mam nadzieję, że jakość was nie zrazi :)


Więc, napis "kebap" był robiony w Katowicach :D Zawsze myślałam, że pisze się kebab, najwyraźniej byłam w błędzie. Reszta zdjęć jak można się domyślić, w Gdańsku.
CHCĘ TAM WRÓCIĆ!!! :C

Za niedługo idę do biblioteki z kumpelą, a nadal siedzę w piżamie -.-
Odezwę się niebawem, Powerless.♥

16.08.2013

[013] i bleed it out.


Witam, witam

U mnie wszystko w porządku. Tak na dobry początek. Niepokojący jest tylko fakt, że za 2 tygodnie koniec wakacji. No cóż, trzeba wykorzystać ten czas na maksa! Nie dawno wszyscy jarali się, że za 100 dni wakacje, a teraz co? Trzecia klasa gimnazjum, ech. Testy gimnazjalne, bierzmowanie... Ale póki mogę, nie myślę o tym.
Dzisiaj nocowanie z przyjaciółką, nie widziałyśmy się od moich urodzin. Mamy zamiar oglądać filmy, gadać, obżerać, hahaa. Wykorzystamy ten czas jak najlepiej :)

I bleed it out,digging deeper just to throw it away. ♥



Do następnej notki, Powerless.♥

8.08.2013

[012] nbhurdghska GORĄCO!

LEDWO ODDYCHAM

Miłe przywitanie, nie ma co.
Nie dodałam zdjęć, wybaczcie.
Kiedy indziej to zrobię. Nie mogę znaleźć aparatu, yhh.
Dużo się działo. Między innymi: podryw na "aaaa!", "co tam" i w ogóle, spacerki, siedzenie na dachu, przytulanie się z moimi zrąbanymi znajomymi, spotkanie się z moją ulubioną sąsiadką, zdjęcia i AIDS (nie ważne) i wiele innych akcji.
Dzisiaj była u mnie kumpela na basenie, żeby się schłodzić, bo ledwo co dycham na prawdę... Cały dzień piję wodę. A to tę z basenu, a tu z butelki, haha :D

WCZORAJ TEN PAN BYŁ NIEKULTURALNY, NO!

Miłego wieczorka, Powerless. ♥

1.08.2013

[011] my dream came true

Dobry wieczór!

Przedwczoraj był niesamowity dzień. Tyle się działo. Meczyk zaliczony. Marzenie spełnione. Jazda autokarem była męcząca, ale było warto. Jechałam z wieloma niesamowitymi osobami. Nawet jak się z nimi nie poznałam, to mimo wszystko ich lubiłam. Ich zachowanie było niewiarygodne :D
Autokar wpierw się spóźnił prawie dwie godziny. Potem już było z górki. Postoje najlepsze :D
Gdy dojechaliśmy na miejsce, były 4 godziny wolne :o Pochodziłam gdzieś z tatą. Ulicami przechodziły tysiące kibiców w barwach blaugrana.  NIESAMOWITE. Tłumy fanów czekających godziny, aby obejrzeć niepowtarzalne 90 minut. W tym ja. Gdy wszystko było pozałatwiane, było już tylko lepiej. Stadion wydawał się być większy niż myślałam. Ludzie jak mrówki. Miałam ochotę się popłakać. Nie dziwcie się: zaraz miało spełnić się moje marzenie. Cały mecz (prawie) staliśmy, dopingowaliśmy. Ogólnie coś wspaniałego. Nie zapomnę tego do końca życia! Zdjęcia wychodziły beznadziejnie :C Dodam coś jutro. Bynajmniej zdjęcie stadionu, oby on wyszedł przyzwoicie. Całą drogę powrotną przespałam :> Gdy zostało ok. 60 km drzemałam :D Gdy dojechaliśmy wstąpiłam do Maka na McFlurry czy coś.

SPEŁNIAM MARZENIA!

Do następnej notki, Powerless.

29.07.2013

[010] feel this moment!

Dzień dobry!

Wybaczcie, ale nie dam dzisiaj stylizacji :C Chciałam się tylko z Wami pożegnać na dwa dni. Jutro o 2 jadę do Katowic, a stamtąd do Gdańska. Będę dopingować. Postaram się zrobić multum zdjęć. Będzie w czym przebierać! Dzisiaj pojadę z tatą na zakupy.
Wczoraj byłam na plaży, nieco mnie opaliło. Moja biedna noga ucierpiała. Ledwo co chodzę. Akurat wczoraj musiało się to przytrafić. Oby do jutra było lepiej ;-)




Do czwartku, misiaki, Powerless.♥

27.07.2013

[009] what the fuck is wrong with me?

Dzień dobry
Dość dawno nie pisałam. Działo się wiele. Moja koleżanka wylądowała w koszu, ja zaliczyłam 4 wtopy w ciągu 10 minut, rozkosznie. Mimo, że nie pokłóciłam się z kumplem, to się z nim pogodziłam, tak mentalnie. Być może dzisiaj wbije wraz z P. i K. Byłoby dobrze, gdyby plany z nimi wypaliły choć raz... 
Mam 3 czytelników! Jestem szalona. Mam nadzieję, że interesują Was moje notki, bo mnie Wasze bardzo. Zaraz biorę się za komentowanie. 

W następnej notce dodam jakąś stylizację :D Być może z moich własnych ciuchów, sama nie wiem. Jak coś znajdę, to na pewno! 

Póki co, żegnam, Powerless. ♥

23.07.2013

[008] happy birthday to me?


Doberek!
Więc wczoraj miałam urodziny. Rano nie było fajnie, bo byłam sama w domu. Telefon, tv i te sprawy. Po zjedzeniu obiadu odwiedziła mnie osoba, której nigdy w życiu bym się nie spodziewała. Pogodziłyśmy się (czytaj pierwsza notka), jest dobrze. Potem wbiła do mnie przyjaciółka (poprzednia notka), wręczyła mi prezent, którego się w ogóle nie spodziewałam.
Ramka z miksem naszych zdjęć i Milka Crispello czy coś. Pogadałyśmy, niestety tylko przez godzinę. Jak poszła, to zaś się nudziłam. Postanowiłam spotkać się z moją pogodzoną koleżanką, iść na spacer. Zastałam niemiłą niespodziankę... Napisała do mnie kumpela, aż w końcu odpuściłam spacer, a spotkałam się z nią. 



Piękne opakowanie to podstawa! Dostałam moją wymarzoną płytę (jedną z 3) Linkin Park! "Minutes to midnight". Jestem do tej pory podjarana.

Urodziny były zaskakujące, pełne nieprawdopodobnych zdarzeń, ale były śmieszne.

Do napisania, Powerless. ♥

20.07.2013

[007] every breath you take

Dzień dobry!

Mecz odwołany, super... Teraz byłabym już w autokarze. Wczoraj byłam tak załamana tym wszystkim. Nie wiadomo przecież, czy Barca w ogóle da radę przyjechać do Polski. Współczuję Vilanovie, mam nadzieję, że wszystko się ułoży :(

Przyjeżdża dzisiaj przyjaciółka, nie liczę na cud, w postaci życzeń, ale byłoby miło.
Zamulam cały dzień...

Nie mam ochoty na pisanie, ani na nic, więc nie wiem kiedy będę pisać.

Na razie, Powerless. ♥

19.07.2013

[006] inside my heart is breaking


SIEMANECZKO!

Ten dzień staje się coraz lepszy! To uczucie że za kilkanaście godzin będę w autokarze jadącym na mecz... Fakt, że będę miała książkę, na której mi bardzo zależało. Czego chcieć więcej?

Nie mogę ogarnąć faktu, że już 19 lipca, prawie połowa wakacji.
Nie mam zamiaru póki co się przejmować, a cieszyć każdym dniem wolnym.
Dzisiaj nigdzie się nie wybieram (raczej), tylko pakowanie żarełka i w ogóle aparatu, szalika, biletów.

Patrzcie jakiego słodkiego mam kociaczka <3


Jestę fotografę.
Jutro na pewno nie będę pisała żadnego postu, pojutrze będę wyczerpana kilkunastogodzinną jazdą autokarem. Postaram napisać jak najszybciej.

Narka, Powerless. ♥

17.07.2013

[005] somebody to love

ZACZYNAJĄ SIĘ PRAWDZIWE WAKACJE!

Wszystko się układa, jest bardzo dobrze.Szkoda tylko, że istnieją ludzie, którzy nie rozumieją powagi sytuacji -.-
Tyle krzywych akcji w ciągu kilku dni, kocham to. Nie ma planów na jutro, wykombinuje się, a co! :D Zawsze znajdzie się coś do roboty.
JUTRO GRAM W KOSZA <3 Pozdro dla mojego taty - złotej rączki, któremu nudziło się na tyle, żeby zrobić mi kosz

KIJ WAM W DUPĘ, LUDZIOM KIPIĄCYM FAŁSZYWOŚCIĄ, ZOBACZYMY SIĘ W PIEKLE <3

Dobranoc,
Powerless.

13.07.2013

004 so give me reason to prove me wrong

Dzień dobry!


♥♥♥


Wczorajsze plany mnie wypaliły. Kumpela miała urodziny, miałam do niej wpaść, no ale miała gości. O 20 już nie miałam siły, byłam padnięta po aerobiku, był mecz. Postanowiłam sobie odpuścić, a BYĆ MOŻE spotkamy się dzisiaj. 
Pogoda, krótko mówiąc beznadziejna, leje, aż smutno się robi. Prawda jest taka, jest albo za gorąco, albo za zimno. Nie da się zrobić tak, żeby było w sam raz. Mam dla Was stylizację na ciepłe dni, których póki co nam brakuje.
Ze sklepu H&M:

Mam nadzieję, że Wam się podobała. Jestem od niedawna na blogspocie, ale bardzo mi się tu podoba :) Dodaję do obserwowanych z wzajemnością :-)

Miłego dnia, Powerless. ♥

11.07.2013

003 what do you see in those yellow eyes?

Hej Wam! 

Radość mnie rozpiera! Właśnie przed chwilą mój tata odebrał bilety! Aż brak słów! Otrzymałam szalik, którego w końcu nie zamówiłam, absolutnie za free! Nie wyobrażacie sobie, co właśnie czuję! :)
OCZEKIWANIE NA 20 LIPCA.

Obiecałam Wam stylówkę w poprzedniej notce. Ta, będzie ze sklepu RESERVED. Mimo, że lato, to czasami jest chłodno.

Sweter: 49,99 zł (OKAZJA)



Naszyjnik: 14,99 zł

Spodnie: 59,99 zł (OKAZJA)




Torba: 49,99 zł



Buty: 69,99 zł



W następnej notce postaram również się coś zrobić, ale bardziej na upalne dni.
Mam nadzieję, że przyciągnę miłe grono blogerek/blogerów :)
Pozdrawiam, Powerless.

9.07.2013

002 just let me go


Hej Wam.

Ten dzień jest nudniejszy niż myślałam. Wszystko potoczyło się nie po mojej myśli.
Brzuch mnie boli, po prostu nie dałam rady spotkać się z przyjaciółką. Mieszka daleko, dzisiaj miałyśmy iść na sesję. Przyjedzie do mnie na urodziny, to się nadrobi.
Nie dawno miałam urodziny, a już za 13 dni będą kolejne, no porażka. To trochę dobijające, bo w tamtym roku było... jakby to ująć... BEZNADZIEJNIE? Nie wdaję się w szczegóły.
Mam nadzieję, że w tym roku mimo wszystko wszystkich będzie po prostu fajnie. To mi wystarcza, zadowala. 20 lipca do Gdańska, taki szmat czasu jechać, ale warto. Jeśli się komuś kibicuje, to robi się wszystko, aby zobaczyć go/ich na żywo. Ja to właśnie uczynię. Moja kochana Barcelona będzie grała z Lechią. Czekam wciąż na te bilety, które nie chcą przyjść do mnie z na koszulkami, które miały być dzisiaj, no ale kurczę jestem nie cierpliwa...
Jakby na to nie patrzeć niebawem spełnię jedno z największych moich marzeń. I to w Polsce!
Ok, bo może nie wszyscy są kibicami, nie będzie cała notka o moich miłościach (czytaj: piłkarze), haha. ;)
Otrzymałam dzisiaj propozycję pójścia jutro do kumpeli. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że odnowiłam z nią kontakt. Miałyśmy już tyle dziwnych akcji, prawie że wszędzie. Co chwilę nas coś spotyka dziwnego. Mieszkamy blisko siebie, więc nawet nie próbujcie sobie wyobrazić o której od siebie idziemy.
Wczorajszy dzień był wspaniały, poza jednym szczegółem: moja kumpela mnie wystawiła (inna). Byłam przygotowana na wyjście z nią do galerii, byłyśmy umówione na 14 ileś i o 14 ileś napisała, że nie da rady. Ale znalazłam sobie "plany zastępcze", czyli umówiłam się na spacer z kolegą. Potem sąsiadka z kolegą nękali mnie, żebyśmy poszli na spacer. A że byłam zmęczona, to chciałam, żeby to oni do mnie wpadli. Energetyk ADHD najwyraźniej zaczął działać, bo byłam mega pobudzona i gadałam jak najęta. Oglądanie zdjęć, facebook, bla bla bla a potem gra w badmintona, której jak dobrze pójdzie, nigdy nie zapomnę. Jesteśmy młodzi, więc szalejmy póki możemy :) Potem muzyka na żywo, czyli disco-polo i te sprawy. Jeden niefortunny błąd, a tyle śmiechu, no ej!

Planuję od następnej notki robić stylizacje, zachęcam do odwiedzania mojego bloga (jak ktoś to w ogóle czyta).

NARECZKA, Powerless

6.07.2013

[001] So much more

Pierwszy wpis

Wypadało by się przedstawić,ale chyba obejdzie się bez tego.
Skąd nazwa bloga, skąd nazwa użytkownika, skąd pomysł na tego bloga, jaka jestem?
Ok, nie wszystko naraz.

Adres bloga: never say stay.
Tłumaczenie: nigdy nie mów "zostań"
Ludzie odchodzą, życie się zmienia. Po jednej sytuacji wszystko się pozmieniało, przez co ta nazwa głosi, abym nie starała się naprawić relacji z pewną osobą, a pozwoliła jej "odejść". 

Nazwa użytkownika: Powerless
Tłumaczenie: Bezsilny (w moim przypadku bezsilna)
Słowo to zaczerpnęłam z tytułu piosenki mojego ulubionego zespołu Linkin Park. Bardzo ją lubię, jest fantastycznie napisana, po prostu w moim guście. Co najważniejsze: uzależnia (jak większość piosenek LP)

Już od dawna pragnęłam mieć bloga na blogspot.com, ale dopiero teraz, ponieważ są wakacje, postanowiłam go założyć. W pewnym sensie rozpocząć nowy rozdział życia. Wydaje Wam się, że to tylko zwykły blog? Może i tak, ale dla mnie nie. To coś o wiele ważniejszego.

Jaka jestem?
A może jaka powinnam być? 
A tak na poważnie jestem chyba zbyt łatwowierna. Zbyt szybko wybaczam. W obcym towarzystwie jestem nieśmiała, zaś w "swoim kręgu" gwiazdą towarzystwa. Mam poczucie humoru, niebanalne. 

Ciekawe fakty o mnie:
Kocham piłkę nożną, piłkę ręczną, siatkówkę, koszykówkę.
Ulubiona drużyna piłkarska: FC Barcelona 
Ulubiony piłkarz (jakbym miała jednego wybrać byłoby trudno): Pique, Messi, Iniesta, Fabregas, Valdes.
Mogłabym jeść czekoladę tonami.
Uwielbiam maliny, arbuzy, jagody, truskawki, banany.
Jestem uzależniona od muzyki zespołu Linkin Park.
Mam nienormalnych znajomych, których kocham.
Mam szalone i niemoralne pomysły.
Gdy wstanę rano po umyciu włosów, nazywam je Buszmenem. 
Kocham pisać esemesy, ale tylko do ludzi z orange.
Jest tego więcej, ale może w każdej notce będę coś takiego dodawać.

Będę pisać jak najczęściej, kiedy tylko najdzie mnie ochota, oraz będę miała O CZYM pisać. Mam nadzieję, że znajdę tu kogoś, kto ma podobne poglądy do moich :)

Pozdrawiam, Powerless. ♥